Absolwenci

 Nasi absolwenci rozjeżdżają się po całym świecie, studiują, podejmują ciekawą pracę a w tym niewątpliwie pomaga im znajomość angielskiego, którego kiedyś uczyli się w Global Village. Przedstawiamy tych , którzy utrzymują kontakt z nami i przy okazji apelujemy do innych naszych byłych słuchaczy: napiszcie o swoich sukcesach, ku zachęcie młodszych koleżanek i kolegów.

Good evening,

Jak milo poświęcić chwile na napisanie czegokolwiek w ojczystym języku, będąc na co dzień otoczonym przez ludzi z całego świata tylko nie z Polski.

Moja angielska przygoda zaczęła się miesiąc temu, właśnie wtedy wylądowałam na lotnisku w Manchesterze i po chwili zagubienia odjechałam pociągiem do Sheffield. Pierwszy raz w Anglii, pierwszy raz w Sheffield i pierwszy raz w miejscu gdzie wszyscy mówią w tym pięknym języku. Początkowo pytałam przechodniów o drogę nawet, gdy dobrze ja znałam, tylko po to by usłyszeć ich piękny północny akcent..Teraz stało się to tak powszednie i oczywiste ze już nie robi na mnie takiego wrażenia. Ale ogólnie północna Anglia wrażenie robi, szczególnie otwartość ludzi, którzy na każdym kroku uśmiechają się do ciebie i to dzięki nim czujesz się jak w domu. Wszystkie moje uprzedzenia na temat angielskiej powściągliwości legły w gruzach.

Sheffield jest miastem pięknym. Zielonym, pełnym stylowych zabudowań i przytulnym. A przede wszystkim pełnym studentow-stanowimy 10% jego populacji. Organizacja uniwersytetu jest zadziwiająca, słowo problem tutaj nie istnieje, a jeśli już się pojawi to zostaje rozwiązany w ciągu kilku sekund, zawsze jest do kogo pójść i jeśli ta osoba nie może pomoc to robi wszystko by pomógł kto inny. Sieć miedzy poszczególnymi strukturami jest idealnym rozwiązaniem, jednym z obowiązków każdego studenta jest sprawdzanie poczty elektronicznej dwa razy dziennie, bo to właśnie ta droga o wszystkim się dowiadujemy, o tym, jak mamy wykonać zadanie domowe, czy o tym, jakie wydarzenia szykuje dla nas wydział. University of Sheffield to nie tylko nauka, to tez najlepszy samorząd w kraju, organizujący niezliczone imprezy, pogadanki przeprowadzane przez profesjonalistów w różnych dziedzinach, posiadający ponad 170 kółek zainteresowań, jednym słowem dla każdego cos miłego.

Kierunek, który ja studiuje nazywa się English Literature and French, chociaż nazwa nie do końca determinuje to, czego się tu uczę. A jest tak dlatego, że każdy ma prawo (a nawet obowiązek) wyboru przedmiotów, jakie chce realizować w danym semestrze i co najbardziej mnie dziwiło, przedmioty można wybierać również na innych wydziałach. Oczywiście nie ma tak dobrze, są tez przedmioty obowiązkowe. Do takich, w moim przypadku, należą: Introduction to advanced literary studies, French language and communication skills, French literature and Institutions. Jako moduł dodatkowy, (chociaż obowiązkowy) wybrałam Introduction to cinema, chociaż wybór jest naprawdę nieograniczony. Niestety taki przywilej maja głównie studenci przedmiotów humanistycznych, bo przyszli lekarze czy astronauci nie mogą sobie na to pozwolić.

Pierwszy z moich przedmiotów to prawdziwa bajka, obecnie studiujemy poezje angielska i amerykańską, to naprawdę wielka przyjemność moc wykorzystać to, czego nauczyłam się przez te wszystkie lata i zagłębić się (albo spróbować się zagłębić) w dzieła Shakespeara czy Emily Dickinson. Każdy przedmiot realizowany jest poprzez wykłady (niesamowicie interesujące, prowadzone przez prawdziwych specjalistów, a słowo specjalista oznacza tutaj, ze konkretna osoba wie dosłownie wszystko np. na temat sonetu, w jakim specjalizował się Petrarka, tak wiec wykładowcy zmieniają się z wykładu na wykład), oraz seminaria, czyli grupy kilku lub kilkunastoosobowe, w których prowadzi się dyskusje na temat tego, co na dany tydzień trzeba było przygotować. Szczególnie podobają mi się seminaria, to prawdziwa burza mózgów, i co najważniejsze niczyje opinie nie są krytykowane, nie ma jednej poprawnej odpowiedzi, każdy mówi, co myśli.

W ramach drugiego przedmiotu uczymy się praktycznie wszystkimi możliwymi metodami języka francuskiego, mamy konwersacje w czteroosobowych grupach, zajęcia z gramatyki i tłumaczenia (to dosyć skomplikowane tak przekładać z jednego obcego języka na drugi obcy język), oglądamy filmy i mamy do dyspozycji francuskojęzyczną bibliotekę z różnymi pomocami naukowymi oraz interaktywny program do nauki. Jedna z rzeczy, które mnie tu zadziwiają to akcent, z jakim Brytyjczycy mówią po francusku:)

Jeśli chodzi o moduł z kina, składa się on z wykładów seminariów oraz z oglądania filmów, zaczęliśmy od kina amerykańskiego, teraz jesteśmy na francuskim, przed nami jeszcze włoskie, japońskie i koreańskie, polskiego niestety nie uwzględniono.

Nieodłącznym elementem studiowania jest przebywanie w bibliotece, lub nawet zamieszkanie tam na stale, bo to takie przytulne miejsce. Biblioteka jest ogromna, posiada ok półtora miliona książek i mnóstwo innych pomocy naukowych. Panuje tam prawdziwa naukowa atmosfera, można usiąść miedzy polkami i nie zostać znalezionym przez długi czas, tyle jest tam polek. Ale znacznie wygodniej jest się uczyć w czytelni.

Wydaje mi się ze uniwersytet robi naprawdę wszystko żeby zadbać o swoich studentów, bo oprócz zajęć, (których jest ok 12 w tygodniu) organizuje dodatkowe spotkania dla zainteresowanych, na których można dowiedzieć się czegoś więcej lub po prostu pójść i dobrze się bawić.

Kolejnym elementem mojego życia w Anglii jest akademik, w którym mieszkam. Jest to naprawdę najlepsze rozwiązanie na pierwszy rok (bo po pierwszym roku trzeba się z niego wyprowadzić niestety), dające wiele możliwości poznania ludzi z różnych zakątków Wielkiej Brytanii i z całego świata. Początkowo wydawało mi się trochę dziwne ze ludzie z różnych części wysp mogą mięć tak różne akcenty, niektórzy, np. z Yorku lub z południowej Anglii wprawiali mnie w lekkie zakłopotanie swoja niewyra¼ną mowa, ale teraz zdążyłam już do tego przywyknąć i chyba nawet nabrałam większej pewności siebie, jeśli chodzi o mówienie, gdy się przebywa 24 godziny na dobę z Anglikami to umiejętność mówienia naprawdę się poprawia. Oczywiście lepiej słuchać wykładowców, bo oni mówią pięknym i czystym językiem, bo 'zwykłym' Anglikom błędy się zdarzają...Takie spostrzeżenia wynikają zapewne z długich lat nauki gramatyki, ale to chyba dobrze?

Polecam wszystkim z całego serca wybranie studiów w Anglii i chociaż wszelkie przygotowania (wypełnianie druku UCAS i reszta papierkowej roboty) są udręką to naprawdę się opłaca, a przyjemność, jaką się ma z tego, że ta kilkuletnia praca (nauka angielskiego w Globalu) daje efekty, jest nie do opisania!

Agnieszka Karch
University of Sheffield


Artykuł przeniesiony na nowy serwer www 17.09.2016 
Odsłony do 31.07.2016 5700
Utworzony 2005-12-08 17:10:34